Droga Krzyżowa – rozważanie

Strona główna » Droga Krzyżowa – rozważanie < Wróc
19 03.2020

Droga Krzyżowa – rozważanie

Wstęp

Do tak wielu miejsc kieruję swoje kroki – do sklepu, do kościoła, do szkoły, do domu chorej babci… Dzisiaj chcę pójść za Tobą najtrudniejszą i najboleśniejszą, ale zarazem najbardziej chwalebną drogą świata, drogą Twojego krzyża. Proszę, dodaj mi sił, bym swojego krzyża nie porzucił, nie zostawił. Chcę go dźwigać. Chcę umrzeć dla swojego lenistwa, pychy, dla swojej chciwości i nieczystości, dla swego nieumiarkowania, gniewu, zazdrości. I wreszcie – chcę narodzić się na nowo, zmartwychwstać na Twój wzór. Prowadź mnie, Jezu!

 

Stacja 1: Pan Jezus na śmierć skazany

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wszyscy: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Patrzę i już wiem. Winny! Bo nie wypowiedział się zgodnie z moimi upodobaniami. Bo nie ubiera się tak, jak ja. Bo krzywo na mnie spojrzał. Bo się jąka. Bo porusza się niezdarnie. Bo tak, a nie inaczej usiadł.

Winny! Na krzyż z nim! Nawet nie zauważam, kiedy przyłączam się do skandującego tłumu. Daję się zwieść, oszukać. Oceniam człowieka bez spotkania z nim. Nie daję mu szansy. Nie chcę rozmawiać. Bo przecież wiem: on jest winny!

Czy to przypadkiem nie ja jestem współczesnym Piłatem? Czy to nie ja umywam ręce?

Wszyscy: Któryś za nas cierpiał rany, Jezus Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 2: Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wszyscy: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Dwa obrazy. Pierwszy pochodzi z filmu „Pasja”: Jezus całuje krzyż. Przytula się do niego, czule go obejmuje. Jak najcenniejszą rzecz na całym świecie. Bo widzi w krzyżu więcej, niż tłum – nadzieję, szansę, klucz do niebieskich bram.

Drugi obraz pamiętam z wizyty w Stowarzyszeniu Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Są tam przechowywane przedmioty przywiezione z Syrii i innych krajów, w których trwa wojna,
a chrześcijaństwo jest brutalnie prześladowane. Zobaczyłem wtedy krzyż podziurawiony kulami żołnierzy, dla których nie jest żadnym problemem zabić, gdy ktoś przyzna się do Jezusa.

Miłość ciągle walczy z nienawiścią. Szatan z Bogiem. Pamiętaj: Bóg i Jego miłość zawsze zwycięży. Lepiej krzyż przyjąć, niż do niego strzelać.

Czy z należytym szacunkiem robię codziennie znak krzyża? Czy pamiętam wtedy o moim Panu i ofierze, jaką za mnie złożył?

Wszyscy: Któryś za nas cierpiał rany, Jezus Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 3: Pan Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wszyscy: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Chyba każdy z nas kiedyś się potknął i przewrócił, nawet przez przypadek. Po prostu nie zauważyłem kamienia, korzenia, progu. Skutek? Poranione, zakrwawione kolano, może złamana ręka, noga, zwichnięcie.

Milion razy gorszy upadek i większe zranienie to upadek w grzech. On mną poniewiera, chce mi pokazać, że moje miejsce jest na dnie. Podpowiada: jesteś do niczego, nawet nie próbuj wstać. Co wtedy zrobić? Odbić się ku górze i iść dalej! Czyli się nawrócić, pozwolić Bogu obmyć swoje rany w spowiedzi świętej; przyjąć łaskę, którą On ci daje.

Czy nie leżysz teraz na ziemi w stanie grzechu ciężkiego? On powoli wysysa z ciebie życie
i wiarę. Wstań! Teraz jest na to czas!

Wszyscy: Któryś za nas cierpiał rany, Jezus Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 4: Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wszyscy: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Wielkie wrażenie na mnie robi dziecko, które w kościele z ostatniej ławki podchodzi prawie do ołtarza, a później postanawia wrócić. I zawsze wie, do kogo. Do mamy albo taty! Nawet najczulszy uśmiech obcej osoby i wyciągnięte ręce nie przekonują go. Przekonuje cichy głos rodzica. Przy nim dziecko jest bezpieczne. Nie musi się bać.

Jezusowi spotkanie z Matką musiało dodać motywacji. Nie wiem, czy się do niej odezwał. Pewnie nie. Ale przypomniał sobie jej czułość, troskliwość, oddanie, poświęcenie. Ona ofiarowała się dla Niego, teraz On ofiaruje się za grzeszny świat. Dlatego Matka, mimo że ją boli, że cierpi, nie zatrzymuje Syna.

A ty – szanujesz swoich rodziców? Byłbyś w stanie za nich oddać swoje życie? A może powinieneś ich za swoje zachowanie przeprosić? Nie czekaj z tym!

Wszyscy: Któryś za nas cierpiał rany, Jezus Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 5: Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wszyscy: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Szedł z pracy. Umęczony. Myślał, że chwilkę odetchnie, porozmawia przy smacznym obiedzie z żoną i dziećmi. Nic z tych rzeczy. Zamiast tego, Szymon musi dźwigać ciężar jakiegoś nieznanego mu skazańca o imieniu Jezus. Jest sfrustrowany, wkurzony całą tą niesprawiedliwą sytuacją.

Ile razy rodzina, wyczerpanie, inne obowiązki były dla mnie usprawiedliwieniem dla odpuszczenia sobie modlitwy? „Przecież tyle się staram, ani minuty na oddech nie mam”. Szkoda, że tak gorliwie potrafię biegać za wszystkim, a z taką łatwością rezygnuję ze spotkania z moim Zbawicielem.

Chcę zapewnić, że będę walczył ze swoim duchowym lenistwem!

Wszyscy: Któryś za nas cierpiał rany, Jezus Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 6: Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wszyscy: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Krzykaczy na Drodze Boleści w Jerozolimie nie brakowało: „Dobrze mu tak”. „Niech umiera, zasłużył na to”. Było też wielu prześmiewców: „Poddam mu nogę, zobaczymy, czy ją zauważy”. „Popchnę go, tak przez przypadek, będzie zabawnie patrzyć, jak nie może się podnieść”.

Dzisiaj też krzykaczy i prześmiewców nie brakuje: „Jezus to wymysł, bajka”. „Ten cały Kościół nikomu nie jest potrzebny”. „Nie chcę mieć z Nim nic wspólnego”.

Ale to nie oni zwracają uwagę, mimo że robią tak dużo szkody i szumu. Weronika. Cicha, milcząca kobieta, mająca odwagę podejść i otrzeć chustą twarz Chrystusa. Ona wybija się
z tego rozwrzeszczanego tłumu.

Miłosierdzie, nawet ironicznie wykpione, ma większą siłę, niż krzyk nienawiści.

Wszyscy: Któryś za nas cierpiał rany, Jezus Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 7: Pan Jezus po raz drugi upada pod krzyżem

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wszyscy: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Kraków. Dostrzegam zbiegowisko ludzi wokół jakiejś pani. Ma zakrwawioną głowę. Przewróciła się. Na szczęście przechodnie szybko zareagowali. Wezwali pogotowie i towarzyszyli jej do momentu przyjazdu karetki.

Często podobne upadki dotyczą ludzkiego wnętrza. Widzimy to wokół siebie. Ktoś ma problem
z alkoholem lub innymi używkami, nie potrafi wyzwolić się od wulgaryzmów i agresji. Ktoś inny podejmuje walkę z lenistwem, jeszcze ktoś inny z zazdrością.

Kim jestem? Tym, który towarzyszy, dopinguje, czy też dokładającym ciężaru? Czy nie spisałem kogoś na straty, stwierdzając: „Już nie ma dla niego nadziei”?

Panie, dodaj mi odwagi, bym nie wstydził się ludzi poranionych nieszczęściem uzależnienia
i grzechu.

Wszyscy: Któryś za nas cierpiał rany, Jezus Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 8: Jezus napomina płaczące kobiety

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wszyscy: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

„Nie płaczcie nade Mną, płaczcie nad sobą”. Jezus nie potrzebuje moich łez, bo do Niego nie ma dostępu żadna nieprawość. Ze mną jest gorzej. Często wchodzę w różne układy ze złym duchem, daję się mu oszukać, biegnę za jego propozycjami.

Jednym z warunków dobrej spowiedzi, koniecznym do uzyskania rozgrzeszenia, jest żal za grzechy. Smutek z powodu popełnionych grzechów, także tych lekkich. Bo przecież one również powodują ból, dodają ciężaru. Tylko czy rzeczywiście się smucę? Czy boli mnie to, że zraniłem ukochanego Jezusa?

Zawsze będę starał się wzbudzać w sobie żal doskonały, z miłości do Boga. Kocham, więc nie chcę już grzeszyć. Kocham, więc radykalnie odcinam się od zła.

Wszyscy: Któryś za nas cierpiał rany, Jezus Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 9: Pan Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wszyscy: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Kiedy docierasz już do celu, zazwyczaj przychodzą dodatkowe siły. Widzisz szczyt i wręcz potrafisz wbiec na niego, mimo że jesteś w drodze od 5 godzin. Tutaj jest inaczej: Jezus widząc szczyt Golgoty, upada po raz kolejny.

Bo to nie jest miejsce, z którego będzie podziwiał piękne widoki. To jest miejsce, na którym umrze. Myśl ta dochodzi do Jego głowy i sprawa, że uginają się pod Nim nogi.

W naszym życiu jest tak, że im dłuższy czas mija od spowiedzi świętej, tym pozwalamy sobie na więcej. Więcej zła, więcej agresji, więcej opuszczania modlitwy i Mszy świętych. Jakby zapominamy o postanowieniu poprawy i stwierdzamy, że możemy sobie upaść. Grzeszymy, czyli dobrowolnie kładziemy się na ziemi! Myślimy, że to odpoczynek, ale w międzyczasie szatan okłada nas i tak zostawia – z wyrzutami sumienia.

Wstań! Niech podnoszenie się z kolejnych upadków nie zniechęca cię. Od niego zależy twoje życie.

Wszyscy: Któryś za nas cierpiał rany, Jezus Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 10: Pan Jezus z szat obnażony

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wszyscy: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Fatalnie jest, kiedy człowiek pozwala sobie na spontaniczność w popełnianiu zła. Na bieżąco dokłada kolejne grzechy, przesuwa kolejne granice. Tak stało się na Kalwarii. Mało że Go ubiczowaliśmy, ukoronujmy Go cierniem. Mało że korona, dajmy Mu berło i płaszcz szkarłatny. Mało że Go wyśmialiśmy, uwiążmy Go na postronku jak zwierzę i ciągnijmy na miejsce kaźni. Mało że Go tam zawleczemy, obedrzyjmy Go jeszcze z szat i na Jego oczach rozdzielmy je między siebie.

Prześciganie się w zadawaniu bólu. Do czego jako ludzie jesteśmy zdolni? Zabijanie dzieci
w łonach matek. Tworzenie filmów pokazujących nagość i wystawiających na pośmiewisko godność człowieka. Zadawanie tortur i tworzenie coraz to nowych bomb, karabinów, czołgów. Żeby zarobić. Żeby zniszczyć wrażliwość. Żeby wykorzenić wzajemny szacunek. Żeby pokazać siłę.

Czy będziemy kiedyś zdolni powiedzieć „dość”?

Wszyscy: Któryś za nas cierpiał rany, Jezus Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 11: Pan Jezus przybity do krzyża

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wszyscy: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Nie podejmę się opisu bólu, jaki przeszył ręce i dłonie Jezusa, gdy zostały w nie wbite gwoździe. To niemożliwe. Nikt z nas nigdy czegoś takiego nie doświadczył. Anglicy wymyślili nawet nowe, specjalne słowo na określenie intensywności tego bólu, które można dosłownie przetłumaczyć jako „boleść z krzyża”.

I to wszystko dla ciebie. Albo nie – zamiast ciebie. Ty powinieneś taką karę za grzech ponieść. Jezus wziął na siebie nasze słabości. Dał się przebić za nasze grzechy. W Jego ranach jest nasze zdrowie. Podziękowałeś Mu już za takie poświęcenie?

Często jest tak, że ktoś wspaniale działa, stara się. Podoba się to ludziom, ale nikt nie powie mu dobrego, motywującego słowa. A już prawdziwym dramatem jest, gdy zaczyna się mówić negatywnie, zmyślać, stwierdzać: „Ja bym to zrobił lepiej”. Umiałbyś powiedzieć Chrystusowi: „Twoja śmierć jest bezsensowna! Nikomu niepotrzebna! Słabo to wymyśliłeś!”?

To czemu w taki sposób mówisz do drugiego człowieka i o nim?

Wszyscy: Któryś za nas cierpiał rany, Jezus Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 12: Pan Jezus umiera na krzyżu

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wszyscy: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Najwspanialsze świadectwo modlitwy spotkałem chyba w Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu. Rodzic, który przyprowadza swoje dziecko do kaplicy. Klękają razem i są przed Panem. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że kilkuletnie dziecko ma nowotwór. Jest śmiertelnie chore.

Nie ma buntu, nie ma wyrzutów. Jest zaufanie, że Bóg może pomóc: uzdrowić, a na pewno dodać sił w czasie kolejnych chemii i zabiegów.

Jezus kilka chwil przed swoją śmiercią też się modlił do Ojca. Zacytował psalm: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Ps 22,2). Pokazał, że na Nim wypełniają się właśnie zapowiedzi proroków. Nie miał sił odmówić tego psalmu do końca, był już tak bardzo wycieńczony. Ale gdyby to zrobił, to powiedziałby: „Tylko Jemu oddadzą pokłon wszyscy, co śpią w ziemi, przed Nim zegną się wszyscy, którzy w proch zstępują” (Ps 22,30).

On nie sprzeciwia się na krzyżu woli Ojca. On Go uwielbia, oddaje Mu chwałę. I bezgranicznie ufa. Jak reagujesz w chwili cierpienia? Pytasz „dlaczego ja?”, czy prosisz: „Panie, bądź ze mną!”.

Wszyscy: Któryś za nas cierpiał rany, Jezus Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 13: Pan Jezus zdjęty z krzyża i złożony w ramiona Matki

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wszyscy: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Kilka razy w czasie pogrzebu widziałem matkę opłakującą swoje zmarłe dziecko. Nie dało się wtedy nie płakać razem z nią. Rozdzierający serce widok. Przerażająca strata.

Michał Anioł spróbował tę żałość oddać w rzeźbie zatytułowanej „Pieta”. Maryja przytula martwe ciało Syna. Obejmuje je z czułością i delikatnością.

Ty też możesz być Matką dla Jezusa, kiedy przyjmujesz go w komunii świętej. Z tym wiąże się twoje zadanie: chronić Go i pilnować jak mama swoje dziecko. Za wszelką cenę.

Jak łatwo przychodzi nam wydawać Ciało naszego Pana na podeptanie przez ludzi? Przepraszamy za to!

Wszyscy: Któryś za nas cierpiał rany, Jezus Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 14: Pan Jezus złożony do grobu

Prowadzący: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.

Wszyscy: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Czemu ludzie przychodzą na pogrzeby? Czy tylko dlatego, że jest taka tradycja? Mam nadzieję, że prawdziwym powodem jest wiara w życie wieczne i zmartwychwstanie ciał. Przecież nie żyjemy na tym świecie tylko po to, by skorzystać z przyjemności, które on proponuje.

Usłyszeliśmy w Środę Popielcową przypomnienie: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Na pogrzebach dodaje się: „ale Pan cię wskrzesi w dniu ostatecznym”. Tak, Pan z prochu uczyni ciało niezniszczalne i uwielbione. Bo sam powstał z grobu jako Zwycięzca. Odrodził się
z popiołów. Pokonał kilkutonowy głaz i przesunął go jak piórko.

Żyjmy tak, by nie zmarnować Bożej łaski, którą dostajemy jako pomoc w drodze do świętości. Mamy nadzieję na to, że spotkamy znowu tych, których ze łzami pożegnaliśmy. A przede wszystkim – że spotkamy Pana twarzą w twarz.

Wszyscy: Któryś za nas cierpiał rany, Jezus Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Zakończenie

Tę Drogę Krzyżową ofiaruję w intencji wszystkich zmarłych na skutek epidemii. Daj im wieczne zbawienie. Proszę Panie, byś umacniał w wierze konających. Niech napełni ich spokojem spojrzenie w Twoje miłosierne, przebaczające Oblicze.

Proszę, chroń naszą Parafię przed zarazą. Wszystkim chorym i cierpiącym daj łaskę uzdrowienia i umocnienia. Niech to trudne doświadczenie przybliży nas jeszcze bardziej do Ciebie.

 

Kto odprawia Drogę Krzyżową w kościele przechodząc od stacji do stacji, może otrzymać odpust zupełny i ofiarować go za siebie lub za jedną duszę cierpiącą w czyśćcu.

Aby go uzyskać każdorazowo należy spełnić następujące warunki:

  • być w stanie łaski uświęcającej;
  • nie mieć przywiązania do żadnego grzechu, nawet lekkiego;
  • przyjąć Komunię świętą;
  • odmówić modlitwy Ojcze naszWierzę w Boga;
  • pomodlić się w intencjach Ojca Świętego.

Na zdjęciu: mozaika znajdująca się w naszym kościele.

(dn)