Droga Krzyżowa – Siedem świętych znaków

Strona główna » Droga Krzyżowa – Siedem świętych znaków < Wróc
02 04.2020

Droga Krzyżowa – Siedem świętych znaków

Gdyby nie ta Droga, gdyby nie krzyż, gdyby nie cierpienie Syna Bożego, nie mielibyśmy sakramentów. Tych najbardziej wymownych znaków, które co najważniejsze, mają moc zmienić nasze życie. Dają umocnienie. Obdarowują łaską.

Niech ta dzisiejsza modlitwa będzie wielkim podziękowaniem za to, że Chrystus zlecił apostołom i ich następcom sprawowanie sakramentów świętych. Niech pomoże nam w świadomym i radosnym uczestnictwie w chrzcie, bierzmowaniu, Eucharystii, spowiedzi, namaszczeniu chorych, kapłaństwie i małżeństwie.

 

Stacja 1 – Obmycie

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Piłat obmywa ręce, by pokazać zgromadzonym, że jest niewinny Krwi człowieka Sprawiedliwego. Ale to obmycie niczego nie zmieniło. Do dzisiaj widzimy w nim tchórza, marionetkę w ręku rzymskich cesarzy, namiestnika bojącego się presji i utraty stanowiska.

To skazany na śmierć Jezus zostawił nam obmycie, które ma moc odrodzić i odnowić człowieka, dzięki działaniu w nim Ducha Świętego. Pierwszy sakrament, brama Kościoła – chrzest święty. W czasie jego celebrowania głowa dziecka zostaje polana wodą, a kapłan wypowiada słowa: „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego”. Następuje wtedy pełne oczyszczenie ze zmazy grzechu pierworodnego i każdej innej nieprawości. Człowiek zostaje wyzwolony i przeniesiony do ożywczego środowiska łaski uświęcającej, w którym powinien zapuścić korzenie, by później zakwitnąć i wydać owoce.

Panie! Dziękujemy za obmycie chrzcielne, dzięki któremu możemy dumnie nazywać się dziećmi Bożymi. Dziękujemy za księdza, który udzielił nam chrztu. Dziękujemy za naszych rodziców i rodziców chrzestnych!

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 2 – Krzyż

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

W historii ukrzyżowanie jest określane mianem „kary dla barbarzyńców”, dla najgorszych zbrodniarzy i szubrawców. Nie oddaje się czci nikomu, kto na taką mękę został skazany prawomocnym wyrokiem. Tylko Jezus Chrystus wyłamuje się z tego schematu. Dlaczego? Bo wszystkie dowody wskazują na to, że był niewinny. Dodatkowo – sam mówił, że przyszedł, aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu. Obserwując Jego zachowanie przed Wysoką Radą, Jego milczenie, brak obrony, dochodzimy do wniosku, że krzyż wziął z własnej woli.

Dziecko w dniu chrztu świętego zostaje naznaczone krzyżem świętym. Od tej chwili ten znak zostaje wpisany w jego życie. Już wiadomo, że będzie ciężko, że będą upadki i kryzysy. Zły duch zrobi wszystko, żeby z serca człowieka ten krzyż wyrwać, żeby wmówić mu: „Na co ci ten ciężar? Wyrzuć go! Wyrzeknij się!” Jeśli chcemy dojść do zbawienia, jeśli chcemy pokonywać grzech i pokusy – nie możemy tego zrobić!

Panie Jezu! Dziękujemy Ci za krzyż i prosimy, byśmy potrafili razem z Tobą dźwigać ten słodki ciężar, przez który przychodzi dla nas ratunek.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 3 – Powstanie

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Każdy upadek ma to do siebie, że stwarza 2 możliwości. Pierwsza: zostać na ziemi i już nie ruszyć do przodu. Na początku kusząca, ale biorąc pod uwagę krwawiące rany, całkowicie bezsensowna. Mogąca się skończyć jedynie śmiercią. Druga: zmotywować się i wstać, by pójść dalej. Zdecydowanie trudniejsza opcja, ale z pomocą sakramentu bierzmowania możemy ją spokojnie wybierać.

Biskup, znacząc olejem krzyżma świętego czoło kandydata, wypowiada słowa: „Przyjmij znamię daru Ducha Świętego”. Duch zawsze podnosi. On jest Pocieszycielem gotowym, by otrzeć łzy z twoich oczu i zalać twe rany kojącym balsamem. Jest Ożywicielem – kiedy wydaje ci się, że już jesteś martwy, daje ci kolejną szansę, nowe życie. Obezwładnia przy tym wszystkich przeciwników, którzy nastają na ciebie. Duch Święty przypomina przyjaciela, który przenigdy cię nie zostawi.

Panie! Dziękujemy za posłanego do naszych serc Ducha Świętego, któremu tak bardzo zależy na prowadzeniu nas do celu.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 4 – Łzy

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Dobra matka nigdy nie zgodzi się na to, żeby jej dziecku wyrządzano krzywdę. Będzie go bronić do ostatniej kropli krwi. To czemu Maryja nic nie zrobiła na Drodze Krzyżowej? Nie panikowała? Nie krzyczała? Bo wiedziała, że Jezus – Jej Dziecko ma misję, od której odwodzić Go nie wolno! Rozumiała też, że zostanie z niej wyprowadzone dobro. Miała w sercu słowa o zmartwychwstaniu, które teraz musiały jej się przypominać ze zdwojoną siłą.

Od bierzmowania stajemy się matkami dla naszej wiary. Po to jest ten sakrament: bym umiał dawać odważne świadectwo, nawet gdy będą się ze mnie śmiali, gdy spróbują mnie zniechęcić, odrzucą, wyklną. Ja w takiej chwili nie mam prawa do wyrzeknięcia się Boga, do wywalenia Go jak śmiecia na drogę i podeptania. Nie mam prawa! Bo matka tak nie postępuje. Pan mi zaufał tak samo, jak dziecko ufa mamie. Pójdzie dokładnie tam, gdzie ja.

Panie Jezu! Dziękujemy za Maryję, która będąc napełniona Duchem Świętym, zostawiła nam wzór wyznawania i bronienia wiary.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 5 – Obowiązek i przywilej

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Nie dziwię się wcale, że Szymonowi się nie chciało, że trzeba go było przymuszać do pomocy. On nie wiedział, że Jezus to jest Syn Boży. Może nawet nigdy o Nim nie słyszał.

Ale dziwię się, że wielu chrześcijan trzeba zmuszać do pójścia na Eucharystię. Bo akurat my bardzo dobrze wiemy, że możemy tam spotkać Boga i przyjąć Go do swojego serca. Wiemy, bo uczyliśmy się tego, przygotowując się do I Komunii Świętej, bo mówili nam o tym dziadkowie i rodzice, bo spotkaliśmy wielu ludzi, którzy dawali o tym świadectwo.

Tradycja mówi, że Szymon po spotkaniu z Chrystusem na Drodze Krzyżowej stał się Jego uczniem. Widział, jak On znosi cierpienie, być może spojrzał w Jego miłosierne oczy i już nic więcej nie potrzebował. Nieplanowane spotkanie pokazało mu wszystkie blaski i cienie jego życia. Został przeniknięty miłosierdziem do szpiku kości. Obyśmy potrafili w taki sposób wychodzić z każdej Mszy świętej – jako przemieni, gotowi do czynienia dobra uczniowie Jezusa!

Panie! Dziękujemy za Twoje Ciało i Krew. Prosimy, byśmy umieli zapatrzyć się w Ciebie i znaleźli dzięki temu ulgę i pocieszenie.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 6 – Chusta

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Weronika miała zwykłą, białą chustę. Okrywała się nią, gdy było gorąco. Od chwili, gdy wytarła nią twarz Chrystusa, trzymała w swoich rękach relikwię z odbitym na niej obliczem Zbawiciela. Ona w przeciwieństwie do Szymona widziała w Jezusie kogoś więcej, niż skazańca.

Takie powinno być nasze podchodzenie do Pana w Eucharystii. Pokorne, pełne delikatności. Odważne. Kiedy nauczymy się, że Msza święta to jest spotkanie z Jezusem cierpiącym, oplutym, pobitym i kochającym nas, będziemy ją przeżywali zupełnie inaczej. Nasza godzina poświęcona Jemu będzie dlań ulgą, otarciem Jego twarzy, którą znajdziemy odbitą na swojej czystej duszy. Inaczej łaski, które moglibyśmy zabrać ze sobą, zostaną zmieszane z prochem kościelnej posadzki.

Panie Jezu! Dziękujemy Ci za każdą minutę, którą spędziliśmy na Mszy świętej. Przepraszamy za brak skupienia i myślenie o wszystkim poza Tobą!

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 7 – Pokuta

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Jezus przyszedł do grzesznego świata, ale ze złem nie miał nic wspólnego. Nie dyskutował z szatanem. Nawet teraz, gdy zły duch rękami oprawców spróbował go skutecznie upodlić, wystawić na pośmiewisko, Jezus pokornie to przyjął. To między innymi mój grzech tak go skrzywdził. Sprawił, że On – ukochany, jedyny Syn Boga – tapla się w błocie i strasznie rani całe swoje Ciało o wystające kamienie.

Kiedy przychodzę do spowiedzi świętej ze swoimi grzechami, powinienem zobaczyć Jego, leżącego i walczącego o to, by wstać. W tym sakramencie składam swój ciężar na Jego barki. A On podnosi się z moim lenistwem, moją niewiernością, moją nienawiścią, moim brakiem przebaczenia i idzie w stronę Golgoty, by tam te winy zmazać. Mało tego, że sam wstaje – On dźwiga też mnie. Ja od tej pory staję się lekki jak piórko i prawdziwie wolny. Jezus podnosi mnie jak ojciec marnotrawnego syna, jak pasterz zbłąkaną owieczkę, jak kobieta zagubioną drachmę. I mówi: „Proszę, już więcej nie grzesz!”

Jezu! Dziękuję, że upadłeś, bym ja mógł wstać! Dziękuję za kolejne szanse dawane mi w sakramencie pokuty i pojednania.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 8 – Żal doskonały

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Kobiety płakały dlatego, że było im szkoda Jezusa. Wyglądem nie przypominał On człowieka. Zatroszczyli się o to kaci. Najpierw żołnierze bijący Go po twarzy i bawiący się Nim, wkładający w Jego rękę trzcinę zamiast berła i narzucający szkarłatny płaszcz na plecy. Potem ci, którzy wymierzali kolejne razy biczami wykończonymi metalowymi kulkami oraz ostrymi kośćmi. Teraz zbrodniarze, kopiący Go i co kilka kroków obalający na ziemię. Co ciekawe, Pan zauważył te kobiety i wygłosił do nich krótką katechezę: „Płaczcie nad sobą i nad waszymi dziećmi”.

Kiedy zgrzeszę – wtedy od razu, bez czekania, jest czas na żal. I to doskonały. Mam się smucić, bo obraziłem Boga, mimo że zapewniałem Go tyle razy: „Kocham Cię!” i  „Jesteś dla mnie ważny”. Mam obrzydzić sobie grzech, by już więcej go nie popełniać. Taka postawa poprowadzi mnie prostą drogą do postanowienia poprawy i nawrócenia. Nie mogę z tym zwlekać do chwili spowiedzi, bo co, jeśli w nocy się nie obudzę, albo ulegnę jakiemuś nieszczęśliwemu wypadkowi?

Panie Jezu! Dziękuję za pouczenie udzielone płaczącym kobietom. Żałuję za każdy, nawet najmniejszy i zapomniany już grzech, bo wiem, że on dotkliwie w Ciebie uderzył.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 9 – Choroba

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Ten upadek był najboleśniejszy. Wymagał najwięcej sił i wsparcia, nawet ze strony żołnierzy, którzy wiedzieli, że muszą doprowadzić Jezusa do celu. Gdyby tego nie zrobili, sami zawisnęliby na szubienicy. Pan się podnosi. Pokonuje zdecydowanie te kilka kroków, które jeszcze zostały do zrobienia.

Choroba jest upadkiem niechcianym. Boimy się jej. Dbamy o siebie, by się nie przeziębić. Robimy badania kontrolne, by ją wykluczyć, albo ewentualnie podjąć leczenie w początkowym, najmniej groźnym stadium. Kiedy ktoś musi leżeć w domu lub w szpitalu, kluczowa jest służba podejmowana przez bliskich, lekarzy i pielęgniarki. Ważna jest też pamięć o tym, że Jezus pozostawił nam sakrament namaszczenia chorych, z którego możemy korzystać, gdy niedomagamy. Przyjęcie go pozwala na udźwignięcie ciężaru cierpienia. Dlatego kapłan robi znak krzyża na rękach chorego. Sakrament ten oświeca też rozum, by człowiek potrafił pojąć, że ból można ofiarować: za innych, bądź jako wynagrodzenie za własne grzechy.  Dlatego kapłan naznacza krzyżem czoło chorego.

Panie Jezu! Dziękujemy za święty sakrament namaszczenia chorych! Prosimy, zgodnie z Twoją wolą udzielaj ulgi i uzdrawiaj tych, którzy cierpią.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 10 – Poranione Ciało

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Jezus nie ma już żadnych rzeczy materialnych. Zabrano mu je. Odarto z nich. Staje nago przed zgromadzonymi. Ludzie widzą Jego Ciało. Oto Ciało wyśmiane. Ciało poniżone. Ciało zranione. Nie dostrzegają jednego – że w takim Ciele mieszka Duch Święty. Nigdzie się nie wyprowadził. Nie uciekł. I ten Duch sprawia, że jest to Ciało Najświętsze. Ciało Chwalebne. Ciało Doskonałe.

Podczas namaszczenia chorych kapłan mówi: „Niech Pan w swoim nieskończonym miłosierdziu wspomoże ciebie łaską Ducha Świętego”. Tak, działa łaska tego Ducha, który mieszka w chorym. On jest Jego świątynią. Jego mieszkaniem. Jak łatwo nam widzieć zgarbione, wynędzniałe ciało, z którego ulatują siły, a jak trudno pojąć, że w tym ciele mieszka potężny Bóg. Szanując człowieka w takim ciele, oddajemy cześć naszemu Panu.

Jezu, prawdziwy Boże i prawdziwy człowieku! Prosimy, wspieraj naszych chorych, dodawaj im otuchy. Niech w bliskości z Tobą znajdą oni motywację i siłę!

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 11 – Słowo

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

To ostatnie słowo, jakie wypowiadają kaci. Przybicie rąk i nóg Jezusa do krzyża. Ostatnie wulgaryzmy, przekleństwa. Na tyle ich było stać. Ale to absolutnie nie ostatnie słowo Bożego Syna, który ostatkiem sił przebacza, zwraca się do Ojca, ukochanej Matki i umiłowanego ucznia. On w takiej dramatycznej chwili myśli o nas, o swoim Kościele.

Słowo Jezusa całkowicie pasuje do Jego życia. I dlatego prowadzi innych do nawrócenia. Setnik wyznaje: „Prawdziwie ten człowiek był Synem Bożym”. Dzisiaj do przepowiadania Słowa w sposób szczególny są wybrani kapłani. Oni, współpracując z Duchem Świętym, kruszą najbardziej pogańskie, bezbożne serca. Mówią przy ambonie, w konfesjonale, w szkole, w kancelarii, na ulicy. Posługują się mądrością nie swoją, ale Bożą. Wskazują drogę tym, którzy ich o to poproszą.

Panie! Spraw, by kapłani byli sługami, rozsiewającymi ziarno Twojego słowo w sercach ludzi. Niech ich posługa przyniesie obfity plon!

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 12 –  Ołtarz

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Baranka paschalnego zabijano w Świątyni Jerozolimskiej, a jego mięso spożywano w domu. Jezusa zabito na Golgocie, a Jego Ciało spożywa się w kościołach. Nieprzerwanie od 2000 lat możemy przystępować do ołtarza, przy którym kapłani sprawują Najświętszą Ofiarę.

To niezwykły cud i niesamowite powołanie, które swoje źródło ma w Wieczerniku. Nie przez przypadek Jezus kapłaństwo ustanowił dokładnie w tym samym miejscu i w tej samej chwili, co Eucharystię. Nie ma Mszy świętej bez słów, gestów i obecności wyświęconego kapłana, który bierze chleb w swoje ręce i mówi: „To jest Ciało moje!” Potem unosi kielich, z przejęciem wypowiadając słowa: „To jest Krew moja!”

Kapłan staje się Hostią, składaną za zbawienie świata na ołtarzu. Przychodzi on do Najświętszego Miejsca z szacunkiem i drżeniem. Nie jest uczestnikiem jakiegoś przedstawienia, w którym dobrze i dokładnie ma odegrać rolę. On daje całego siebie „na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną” (Rz 12,1).

Panie Jezu – niewinny Baranku! Dziękujemy Ci za Twoich kapłanów, których posyłasz do ludzi spragnionych i głodnych. Spraw, by Twoją mocą rozmnażali chleb i zaspokajali głód.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 13 – Bliskość

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

To scena bardzo rozczulająca. Widzimy Matkę, opłakującą swojego zmarłego Syna, trzymającą Jego bezwładne Ciało na kolanach. Przytula je, całuje z wielką czcią.

Serce przy sercu. Podobnie jak w małżeństwie. Serce żony i całe jej życie jest całkowicie oddane mężowi. Do samego końca wierni sobie. Te dwa serca biją w jednym rytmie, bo „człowiek opuści swojego ojca i matkę, i staną się dwoje jednym ciałem”. Na dobre i na złe są razem. Zespoleni, zachwycający się sobą, cieszący się swą bliskością.

Panie! Spraw, by każde małżeństwo było świadectwem, że to jest możliwe!

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Stacja 14 – Złamana pieczęć

K: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie.

W: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Przejmująca cisza, bo Król zasnął. Ten, który jest Miłością, został pogrzebany. Ale wstał, trzymając w ręku chorągiew zwycięskiego Wodza.

Miłość wielu małżonków została jakby pogrzebana. Przez alkohol, przez krzyki, awantury, spory o błahostki urastające do rangi wielkich, niedających się rozwiązać problemów. Miłość pogrzebana przez zdradę, nieuczciwość, chorobliwą zazdrość. Jest jednak nadzieja – że ich miłość się odrodzi. I na nowo rozpali się jasnym płomieniem.

Panie! Niech małżonkowie, którzy przechodzą kryzys, przypomną sobie o łasce otrzymanej w dniu swojego ślubu. I niech w końcu zaczną ją wykorzystywać. Wtedy łatwiej będzie im zrozumieć, że u swojego boku mają skarb, a nie przeszkodę.

W: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

 

Dziękujemy za Twoją Drogę Krzyżową i naszą drogę życia sakramentalnego. Prosimy, byśmy zawsze potrafili doceniać te wielkie dary, które nam zostawiłeś i przez które ciągle działasz.