Homilia na „dni krzyżowe”

Strona główna » Homilia na „dni krzyżowe” < Wróć
Homilia na „dni krzyżowe”
20 05.2020

Homilia na „dni krzyżowe”

Od początku epidemii na prośbę Księdza Arcybiskupa po zakończonej Eucharystii śpiewamy „Suplikacje”. Nazwa ich wywodzi się z języka łacińskiego i oznacza błaganie, usilną prośbę skierowaną do Boga.

Dzisiaj chciałbym się skupić tylko na jednym wersecie tej pieśni, a mianowicie: Od powietrza, głodu, ognia i wojny, wybaw nas Panie! Wskazuje on na 4 kataklizmy, jakich możemy doświadczyć. Ale nasz Bóg może nas od owych plag wyratować. Jeśli tylko będziemy mocno w to wierzyli.

 

Uratuj nas, Boże, przed powietrzem. Wiemy, ile szkód potrafi narobić huraganowy, silny wiatr. Zrywa dachy, pozbawia majątku całe wsie. A tzw. morowe powietrze, czyli zaraza staje się przyczyną śmierci setek ludzi lub jak w trakcie obecnej pandemii – setek tysięcy istnień na całym świecie. Jaki jest główny problem? Że powietrza ani wirusa nie widać. Nie da się go zamknąć w więzieniu, okiełznać, zakuć w kajdanki. Przychodzi niezauważony i sieje straszne spustoszenie.

Ciekawe jest to, że wiatr jest jednym z symboli Ducha Świętego. Duch wieje tam, gdzie chce. Nie widzimy Go, ale czujemy Jego działanie. Poznajemy je po owocach, dobrych owocach. Bóg nie przychodzi w huraganie, ale w szmerze łagodnego powiewu. I ten szmer jest potężniejszy od wszystkich kataklizmów razem wziętych. Bo może nas natchnąć, poprowadzić w dobrą stronę. Bo może sprawić, że będziemy wiedzieli, jak się zachować i co powiedzieć. By nikogo nie zranić.

Uratuj nas, Boże, przed głodem. Miliony cierpią z jego powodu. Nie mają podstawowych artykułów spożywczych i dostępu do wody pitnej, podczas gdy elity się bawią, a resztki jedzenia wywalają na śmietnik. Nie umieją się dzielić! Obce im jest miłosierdzie!

Ale jest inny rodzaj głodu oprócz fizycznego – głód duchowy. A ten zaspokoić może jedynie Bóg przychodzący w Komunii świętej. Na Mszy świętej kapłan wypowiada takie słowa: Uświęć te dary mocą Twojego Ducha, aby stały się dla nas Ciałem i Krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa. I nastąpi przemiana, święta i niepojęta dla rozumu, ale oczywista dla wiary. Już nie chleb – ale żywy Pan jest z nami. Już nie wino – ale Jego Krew przelana za nasze grzechy. Samo nasze skupienie pokazuje, że to jest świętość, a nie zwykłe spotkanie podobne do tych w gospodzie czy restauracji. To sakrament, w którym działa Duch Święty.

Uratuj nas, Boże, przed ogniem. Straszna plaga. Niszcząca stodoły, domy rodzinne. Zostaje tylko zwęglone pogorzelisko. Kilka tygodni temu usłyszeliśmy o strasznym pożarze w Biebrzańskim Parku Narodowym. Spłonęło kilkaset hektarów lasów i suchych traw. A ile zwierząt, owadów. Zapadło mi w pamięci zdjęcie rannego bociana, który nie mógł odlecieć. Przerażający widok. Tysiące strażaków walczących z żywiołem. A zaczęło się być może od nieodpowiedzialnego rzucenia niedopałka papierosa, czy zostawionej butelki.

Jednym z symboli wspominanego już dwa razy Ducha Świętego jest ogień. W takim znaku objawił się On w dniu Pięćdziesiątnicy w Wieczerniku. Ukazały się im też języki jakby z ognia i na każdym z nich spoczął jeden.

Tyle że ten ogień nie parzy. On wypala w sercu tylko to, co sprzeciwia się Bogu. Niszczy grzech. Ale nie dotyka tego, co w nas kwitnie i owocuje. To jest ogień wielkiej miłości, która zbliża nas do Boga Ojca i do siebie nawzajem. Takim ogniem warto płonąć. On nie jest szkodliwy, nie sprawia bólu, nie wyciska łez.

Uratuj nas, Boże, przed wojną. Kto przeżył ten wie. Ja znam tylko z opowiadań, zdjęć, filmów. Ale wiem, że cierpią w czasie jej trwania niewinni. Bogacze tłuką się o pola ropy naftowej, o terytoria. I wcale nie zwracają uwagi na śmierć dzieci i na to, że na ich oczach umierają rodzice. Nawet daje się im broń, bo budzą litość i mogą zaskoczyć przeciwnika. Bestialstwo.

Duch Święty nie ma nic wspólnego z wojną. On daje pokój. Kto podaje sobie rękę na zgodę, kto chce się porozumieć – ten jest człowiekiem pełnym Ducha. Wszelkie krzyki, awantury, podniesiony ton, pretensjonalność strasznie Go ranią! Jan Paweł II wiedział, co mówi, gdy na Westerplatte wołał: Nigdy więcej wojny. Nigdy więcej nienawiści! Nigdy więcej kierowania ostrza w stronę braci i sióstr.

 

Panie, mocą swojego Ducha wybaw nas od powietrza, głodu, ognia i wojny. Mocą tego Ducha, który mieszka w sercu każdego z nas, chroń nas i umacniaj.