Odrodzenie

Strona główna » Odrodzenie < Wróc
19 03.2020

Odrodzenie

Rozważanie do Liturgii Słowa z 20 marca 2020

Oz 14, 2-10; Ps 81 (80), 6c-8a. 8b-9. 10-11b. 14 i 17; Mk 12, 28b-34

https://brewiarz.pl/iii_20/2003p/czyt.php3

 

„Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola zapuści korzenie. Rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne” (Oz 14,6).

Bóg takie słowa mówi do Żydów znajdujących się w niewoli, uprowadzonych przez gnębicieli. Oni tam, daleko od domu, zrozumieli, że bez Boga nie da się żyć, a co dopiero owocować. Bo to tak, jakby roślinę pozbawić dostępu do światła i wody. W takich warunkach szybko zamienia się ona w odrażający, zwiędły badyl. Ani nie postawisz go na stole, by zdobił pomieszczenie; ani nie dasz go ukochanej osobie; ani nie ucieszysz nim swojego oka. Nadaje się tylko do wykopania i spalenia.

Tymczasem Pan Bóg ma taką rosę, która potrafi go odrodzić; wodę, która z suchej latorośli czyni piękny, rozłożysty krzew winy.

Tak, popróbowaliśmy życia bez Boga i się gorzko zawiedliśmy. Zrozumieliśmy, że trwanie w grzechu jest poniżające. Popróbowaliśmy rządzenia światem, układania wszystkiego po swojemu – doszło do nas, że jesteśmy jak buldożer, który niszczy to, co spotka na drodze. Zasmakowaliśmy bogactwa, dobrobytu – i kiedy niewielka część tego została nam odebrana, stanęliśmy w odrętwieniu, albo nawet przerażeniu, pytając: „I co teraz? Z moim biznesem, z moją pracą, z moją rodziną?” Pomyśleliśmy, że wszystko czego się dotkniemy, zamienia się w złoto – a tu jeden tydzień wystarczył, byśmy pojęli, że niewidzialny intruz sparaliżował nasze działania i postawił pod znakiem zapytania dalsze życie.

Siedzimy, słysząc coraz gorsze doniesienia. Ludzie umierają. W bardzo szybkim tempie. Odchodzą osamotnieni. Wyobraź sobie: są w szpitalu, do którego nie wpuszczają żony, dziecka, przyjaciela. Gonią wokół nich tylko pielęgniarki w maskach i kombinezonach. Zajmują się, jak umieją, ale muszą opiekę zapewnić setkom innych.

Tak strasznie brakuje… miłości. Nic z tych pieniędzy, ze stanowisk, z tytułów. Nic. Brakuje uśmiechniętego dziecka, które biegało i wyrzucało w powietrze zabawki. Brakuje żony, która gotowała obiad. I ci ludzie uświadamiają sobie: nigdy nie powiedziałem: „Dziękuję”, a teraz dałbym wszystko, żeby jej ulżyć: „Usiądź sobie, dzisiaj niczym się nie przejmuj”. Tylko nie wiadomo, czy postępująca choroba na to pozwoli.

Ufam, że wszyscy jesteśmy zdrowi. Dlatego wykorzystajmy czas, który mamy. Uchwyćmy to, co mówi Jezus: pierwszym przykazaniem, czyli tym, które jest na początku, które jest najważniejsze, jest PRZYKAZANIE MIŁOŚCI. Nie ma innego większego od niego. Nie ma innej rzeczy cenniejszej, ważniejszej.

Niech ta Boża miłość skropi twoje serce. Jak jest twarde, niech się stanie wrażliwe. Jak jest nieczułe na krzywdę, niech zacznie być litościwe. Jak jest pełne bożków, nieczystości, uzależnień, niech zapragnie pojednania z Panem i zakwitnie cnotami.

Teraz jest czas pracy, teraz jest czas odrodzenia się z popiołów. Kiedy znowu wpadniesz w wir zabiegania, może być za późno.